Ale miało być o aucie, a zaczęło się tak alkoholowo 🙈 Małgośka nie zrobiła prawa jazdy od razu po 18-tce (przyczyny zdrowotne). W sumie to w ogóle nie chciała robić prawka, gdy jej wymówka w postaci omdleń przestała już występować, dla świętego spokoju (żeby Tatuś nie marudził, bo przecież bez prawa jazdy nie ma życia!) zapisała się na kurs, ale była święcie przekonana, że obleje 5 razy i będzie mogła odpuścić. Dziwnym trafem zdała za drugim podejściem. Była tak zdziwiona, że po egzaminie 3 razy zapytała Pana Egzaminatora, czy na pewno zdała, czy jest absolutnie pewien swojej decyzji, i że ojejejujeju udało się!!!
Prawko prawkiem, ale umiejętności nadal niewiele, w związku z czym od razu dwa wielkie zielone listki lądują na przedniej i tylnej szybie Corsy.
Pierwsze jazdy (z Tatusiem, a jakże!) prowadzą Corsę w stronę Rogoźnika (piękne tereny, polecam do biegów, rowerów, spacerów). Małgośka zestresowana, fotel maksymalnie do przodu, maksymalnie do góry, rączki przyklejone do kierownicy, a tu jeszcze biegi trza zmieniać! Kolejność pedałów już opanowana, inaczej niż Szkoła Główna Handlowa (SGH) bo Sprzęgło Hamulec Gaz. Biegi nadal ciężko zapamiętać, no ale póki co Małgośka i tak używa tylko trzech, no dobra czterech, bo wsteczny. Tatuś - Mistrz Kierownicy i Zwolennik Jazdy Dynamicznej i Szybkiej, stara się bardzo, trzeba mu przyznać, ale nie daje rady przy Małgośce za kółkiem.
Pierwsze samotne wyprawy życia do Lidla oddalonego o 2 km. Z tym wiąże się pewna anegdotka: Przyjaciółka z Dzieciństwa i Małgośka spotykają się na światłach (Małgośka oczywiście tego nie zauważa, bo jest maksymalnie skupiona na drodze, 5 razy sprawdza czy ma jedynkę wciśniętą, modli się, żeby jej nie zgasło, no pełne ręcę roboty!), Przyjaciółka z Dzieciństwa jedzie w prawo, Małgośka prosto. To był jeszcze ten etap (dość długi, nie powiem), w którym Małgośka układała trasę tak, aby zawsze jechać prosto lub skręcać w prawo. Żadnych lewoskrętów! Przyjaciółka wybrała ciut krótszą trasę, ale z dwoma lewoskrętami, szaleństwo! Małgośka zajeżdża pod Lidla, parkuje na trzech miejscach parkingowych (żadne nie spełnia jej oczekiwań), w końcu stawia Corsę na końcu parkingu, tam gdzie jest już tylko pustka. Kręci tym autem: do przodka, do tyłka, do przodka do tyłka, oby tylko w liniach się zmieścić. Bo zielony listek zielonym listkiem, ale parkować nawet na pustym parkingu trzeba porządnie! Wysiada z auta przeszczęśliwa, idzie do sklepu i w drzwiach mija się z .... tak, jej Przyjaciółka z Dzieciństwa zdążyła w tym czasie zrobić zakupy, zapłacić i właśnie wychodziła obładowana siatami. Cóż.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz